"W partii Johna wystapił w premierowym spektaklu Sławomir Woźniak, tancerz o dużych możliwościach, ciekawie budujący postać młodego Amerykanina, otwartego i szczerego, zaskoczonego niechęcią i wrogością mieszkańców greckiej osady do przybysza z innego kraju. Woźniak obdarza swego Johna świeżością uczuć i zachowań, młodzieńczą naiwnością i wdziękiem. Przekonująco ukazuje stany emocjonalne swego bohatera i jego dojrzewanie do prawdziwej, męskiej przyjaźni, do zrozumienia czym jest życie."

Renata Popkowicz-Tajchert, Taniec nr 2 (11)1992
Ad. Grek Zorba


"Niewątpliwie Żymełka komponował swój balet "pod osobowość" Sławomira Woźniaka, który błyskotliwą interpretacją dodał wizerunkowi Salieriego nowych cech. To jedna z najlepszych kreacji tego tancerza."

Jacek Marczyński, Taniec nr 3-4 (12-13) 1992
Ad. Synowie harmonii


"Sławomir Woźniak, mimo młodego wieku, tańczył już na wielu scenach świata. (...) Ten niepozornie wyglądający poza sceną artysta wraz z pierwszymi taktami muzyki doznaje olśnienia. Jego ciało reaguje na muzykę jak naprężona struna. Dzięki doskonałej technice i aktorstwu porywa tańcem pełnym temperamentu i ekspresji. Widz nie ma czasu na analizę trudności technicznych, ze sceny bowiem bije radość lub smutek, miłość bądź zwątpienie. Japończycy umieli to docenić - po każdym występie Sławka długo rozlegały się gromkie brawa. (...) Poznałam Sławomira Woźniaka także jako nieocenionego kolegę (...). Miałam okazję zobaczyć, jak szybko umiał przekonać młode tancerki ze szkoły baletowej o konieczności wprowadzenia pewnych zmian, dodawać im otuchy, łagodzić tremę. Pozostawał ponadto zawsze i wszędzie dżentelmenem."

Adriana Lewandowska, Taniec nr 1 (14) 1993


"A w roli Amerykańskiego turysty paryżanie odkryją nowego ulubieńca polskiej publiczności, młodego, ujmującego 26-letniego wirtuoza, gwiazdora opery warszawskiej Sławomira Woźniaka."

Rene Sorvin, Le Figaro 16 marca 1993
Ad. Grek Zorba


"(...) młody Amerykanin John, tańczony przez przepysznego Sławomira Woźniaka. To wyjątkowy tancerz: wyśmienita prezencja, solidna technika. Rola jest ciężka i najeżona wszelkiego rodzaju trudnościami, które tancerz pokonuje z łatwością, precyzją i elegancją. Byłoby prawdziwyn szczęściem oglądać tego artystę w wielkim repertuarze."

Gerard Mannoni, Le Quotidien de Paris 22 marca 1993
Ad. Grek Zorba


"Opowieść została zilustrowana przez Lorkę Massine'a grubą kreską: rozumie się każdy etap przebiegu akcji! Wszystkie charaktery są wyraźnie określone i wyśmienicie zinterpretowane (...). Obsada zdominowana została jednak przez młodego 26-letniego Polaka, Sławomira Woźniaka. Jest on rewelacją wieczoru. Ten blond - tancerz klasyczny, solista baletu warszawskiego, prezentuje lekkość i niezawodność techniczną, dzięki której dowolnie mnoży podwójne obroty w powietrzu (tours en l'air), ewolucje po kole (maneges) i wielkie skoki (grands jetes) - ze swobodą ruchu, odwagą i wyjątkową precyzją."

Paweł Chynowski, Życie 2 kwietnia 1993
Ad. Grek Zorba


"Odkrywamy wspaniałą baletową gwiazdę opery warszawskiej, Sławomira Woźniaka: powierzchowność amanta, wyrafinowana technika, wspaniały skok."

Gilberte Cournand, Les Saisons de la Danse kwiecień 1993
Ad. Grek Zorba


"Natomiast udział solisty Teatru Wielkiego, Sławomira Woźniaka w kategorii tańca klasycznego (w grupie seniorów) zakończył się pełnym sukcesem naszego tancerza. (...) Znakomite warunki sceniczne tancerza, technika tańca, wysokie skoki, lotność, wdzięk i elegancja ruchu - połączone z męską siłą sprawiają, że każdy występ Sławomira Woźniaka zyskuje nie tylko uznanie znawców, ale także - a może i przede wszystkim - zachwyca publiczność i budzi jej sympatię. Tancerz promieniuje bowiem ze sceny niezwykłą witalną siłą, pełną subtelnych odcieni radością życia, co z powodzeniem stara się przekazać w każdym pas."

Reneta Popkowicz-Tajchert, Taniec nr 2 (15) 1993


"W istocie, Sławomir Woźniak nie tracił czasu i w ciągu swej krótkiej jeszcze, siedmioletniej pracy zawodowej osiągnął bardzo wiele. Najpierw zdobył serca wrocławian, później łodzian, a ostatnio także warszawiakow. Jeszcze w Łodzi wypracował sobie uznanie amerykańskiej baletmistrzyni Ireny Fokine, która od trzech lat zaprasza go regularnie na występy gościnne w Stanach Zjednoczonych z jej zespołem baletowym z New Jersey."

Paweł Chynowski, Życie Warszawy, 10 kwietnia 1993


"Główny akcent wieczoru to Carmina burana (...). Anna Lipczyk i Sławomir Woźniak wraz z zespołem w sugestywny sposob stworzyli obrazy sławiące piękno natury, pochwałę życia i uroki gry miłosnej. Przypomnieli widzom, że zespół baletowy Opery Narodowej istnieje, potrafi pięknie tańczyć, wzruszyć widzów popisami indywidualnego kunsztu."

Andrzej Socha, listopad 1995


"Sławomir Woźniak w spektaklu Eka znalazł dla siebie dramatyczną ekspresję, możność zaprezentowania wspaniałych umiejętności technicznych oraz wcale tu nieobojętnej prezentacji własnej męskiej urody. Artysta tańczący w roli Josego te wszystkie atuty wykorzystał, zbierając dla siebie aplauz zachwyconej nim widowni."

Ewa Solińska, Życie Warszawy 22 listopada 1999
Ad. Carmen


"Sławomir Woźniak jako Młodzieniec czy też Poeta, zaprezentował swą wysoką klasę zarówno jako tancerz solowy jak i niezmiernie sprawny partner trzech solistek. Tancerz ten stworzył bardzo udaną (tanecznie i aktorsko) kreację w drugim balecie wieczoru - Grach. Rola Wacława (Niżyńskiego) uwikłanego w zależności wobec Diagilewa, swojej partnerki Tamary (Karsawiny) i żony Romoli wymaga od tancerza wyrazistej gry aktorskiej, w tym mimiki (...). Woźniak był wspaniały! - bolesne rozdarcie jego bohatera było wręcz namacalne."

Katarzyna K. Gardzina, Trubadur, Dodatek baletowy nr 2 (15) kwiecień - czerwiec 2000
Ad. Gry


"Pierwszy tancerz stołecznej sceny odtańczył dramatycznie poprowadzoną przez choreografa postać księcia Zygfryda. Artysta pokazał rozwój duchowy bohatera od beztroskiego do tragicznie zakochanego młodzieńca"

Katarzyna K. Gardzina, Trubadur, Dodatek baletowy nr 2 (19) kwiecień - czerwiec 2001
Ad. Jezioro łabędzie


"Wydawałoby się, że w czasach, gdy morderstwo i gwałt co kilka minut pojawiają sie na ekranie telewizora, podobne sceny nie są już w stanie poruszyć widza. A jednak - gdy widzimy to samo odtańczone z niezwykłą ekspresją na baletowej scenie, wrażenie jest zupełnie inne. Sztuka tańca pozwala na sublimację tak najpiękniejszej jak i najmroczniejszej strony życia - tutaj dzikie namiętności szarpiące człowiekiem zostają obnażone i pokazane w świetle reflektorów. (...) Bohaterami spektaklu są świetna Elżbieta Kwiatkowska i tytułowy Mandaryn - Sławomir Woźniak, który zwłaszcza w pierwszej części spektaklu łamie swój image eleganckiego baletowego kawalera. Jako Mandaryn zdaje się być dzikim zwierzęciem, tygrysem wypuszczonym z klatki. Jego fantastyczny skok do którego odbija się ze stojących na scenie metalowych konstrukcji pozostaje w pamięci niczym stop-klatka."

Katarzyna K. Gardzina, Trubadur, Dodatek baletowy do nr 4 (25) październik - grudzień 2002
Ad. Cudowny Mandaryn


"Przede wszystkim pierwszy wśród równych - Sławomir Woźniak w roli Piotra Czajkowskiego. Swego bohatera uczynił bardzo wrażliwym, nerwowym, doskonale ukazując wewnętrzne rozdarcie Czajkowskiego i jego udrękę. Momentami stawał się bezwolnym cieniem w rękach demonicznego i drażniącego wyobraźnię kompozytora Alter Ego. (...) Błyskotliwe ewolucje taneczne pary Woźniak - Wojtiul nie tylko były szczytem technicznego mistrzostwa, ale niosły niezbędny w baletach Ejfmana wielki ładunek emocji."

Katarzyna K. Gardzina, Życie Warszawy 24 czerwca 2003
Ad. Czajkowski - misterium życia i śmierci


"Szczególne uznanie Ejfman wyraża dla wykonawcy roli Piotra Czajkowskiego, Sławomira Woźniaka. - Bardzo głęboko wszedł w tę postać i stara się stworzyć jej własną interpretację - mówi choreograf."

Katarzyna K. Gardzina, strefa tańca nr 4 (4) lipiec 2003
Ad. Czajkowski - misterium życia i śmierci


"Sławomir Woźniak udowodnił najwyższą klasę, tak jako genialny tancerz, jak i jako pełen ekspresji aktor. Nieco kanciaste ruchy, jakimi obdarzył postać Czajkowskiego jasno obrazowały bezmiar cierpienia kompozytora. Wysokie skoki, podczas których artysta "zawisał" na sekundę w powietrzu, rozkrzyżowywały w pustce jego ciało. Trudno oceniać tę kreację tylko w kategoriach tanecznego popisu, bo nie o popis tu chodzi, ale o prawdę przeżycia i przekaz emocjonalny, któremu mają służyć wszystkie użyte przez artystę środki."

Katarzyna K. Gardzina, Trubadur, Dodatek baletowy nr 3 (28) lipiec - wrzesień 2003
Ad. Czajkowski - misterium życia i śmierci


"Bohaterem wieczoru jest Sławomir Woźniak - tak jako niewiarygodnie skaczący solista, jak i jako uważny partner trzech tancerek, ani przez chwilę nie wychodził z roli choreografa - mistrza, pedagoga i ... miłośnika kobiet. Drugiego wieczoru dał mniej dramatyczną, lżejszą interpretację postaci Balanchine'a, co na dobre wyszło całemu spektaklowi."

Katarzyna K. Gardzina, Trubadur, Dodatek baletowy nr 3-4 (32/33) lipiec - grudzień 2004
Ad. Musagete


"Balet zamiast mało znaczącej wstawki zaprezentował układ w bogatej choreografii Sławomira Woźniaka, będący swego rodzaju komentarzem do scenicznych wydarzeń."

Dorota Pulik, Trubadur nr 3 - 4 (32/33) lipiec - grudzień 2004
Ad. Adriana Lecouvreur


"Sławomir Woźniak zrobił rzecz rzadką, w Polsce właściwie niespotykaną - baletową komedię. Pierwszy tancerz Opery Narodowej zabawił się konwencjami. Jego "Komix-komedia" jest przepełniona cytatami - z klasyki (...) i z mistrzów dwudziestowiecznej choreografii (...). Woźniak czerpie z nich zgrabnie, przetwarza i parodiuje, cudze pomysły łącząc we wdzięczną opowieść o czterech facetach ostro popijających w nocnym klubie. (...) Miła dla oka zabawa, jaką jest "Komix-komedia", bardzo spodobała się publiczności."

Jacek Marczyński, Rzeczpospolita 01.03.2005
Ad. Komix-Komedia


"Sławomir Woźniak postanowił zaryzykować: wyskoczył z łódki na główkę i ... odniósł sukces. Postanowił zmierzyć się z gatunkiem komedii baletowej, a na dodatek za temat obrał sobie scenę - nie bójmy się tego słowa - popijawy czterech facetów w jakiejś zakazanej knajpce. Wydawać by się mogło: cóż bardziej ogranego i obśmianego niż efekty, jakie niesie ze sobą nadużywanie alkoholu? A jednak Woźniak potrafi temat ten potraktować jako bazę dla najprzedniejszej zabawy i żonglerki muzycznymi i baletowymi cytatami, jaką zdarzyło mi się oglądać. (...) Kto więc ma ochotę naprawdę dobrze się pośmiać, niech nie chodzi do żadnych multipleksów na przereklamowane komedie made in USA, ale wybierze się do szacownej Opery Narodowej na Komix-komedię."

Katarzyna K. Gardzina, Trubadur, Dodatek baletowy nr 1 (34) styczeń - marzec 2005
Ad. Komix-Komedia


"W postać tytułową wcielił się pierwszy tancerz stołecznej sceny Sławomir Woźniak. Mimo widocznego zmęczenia (zapewne przedpremierowymi próbami), artysta nie tylko dobrze poradził sobie z bardzo rozbudowaną i trudną technicznie partią, ale jeszcze odmalował wyrazisty portret Edmunda Dantesa - od radosnego naiwnego młodzieńca po tajemniczego arystokratę. Mocna sceniczna osobowość Woźniaka szczególnie potrzebna okazała się w akcie trzecim, w którym zza maski zakrywającej twarz trzeba oddać charakter Hrabiego Monte Christo, o którym Aleksander Dumas napisał, że w każdym jego choćby najbłahszym geście przejawiał się nieporównany wykwint i stanowczość."

Katarzyna K. Gardzina, Twoja muza nr 3 (10) maj - czerwiec 2005
Ad. Hrabia Monte Christo


W Teatrze Wielkim w Poznaniu starą bajkę udało się opowiedzieć tak, by zaciekawiła dzieci wychowane na telewizyjnych kreskówkach. Walka myszy z ołowianymi żołnierzami utrzymana jest w stylistyce kreskówek z Cartoon Network. Ten sposób pokazania XIX-wiecznego "Dziadka do orzechów" z muzyką Piotra Czajkowskiego to zasługa Sławomira Woźniaka. Najpopularniejszy polski tancerz nie pojawił się jednak na scenie, lecz podjął się choreografii spektaklu. Nie zrealizował też klasycznego baletu, który może zainteresować dzieci, ale przedstawienie z elementami baletowymi dla młodych widzów i ich rodziców.

Jacek Marczyński, Rzeczpospolita. 13.02.2006
Ad. Dziadek do orzechów


"Spektakl, który przyciągnie do teatru małego widza i zauroczy go na tyle, by zechciał wrócić także na inne przedstawienia, musi być zrozumiały, barwny i atrakcyjny wizualnie. Wszystko to najwyraźniej mieli na celu realizatorzy poznańskiego Dziadka do Orzechów, bo stworzyli spektakl tradycyjny, ale świerzy ze zrozumiale i ciekawie przeprowadzoną akcją, kolorowy (...), ale niebanalny choreograficznie. (...) Autor choreografii - Sławomir Woźniak postawił na dobrą tradycję baletową, rezygnując jednak z powielania znanych układów tanecznych, zwłaszcza zbiorowych. (...) w wielu momentach choreograf wykazał się pomysłowością, inwencją i umiejętnym czerpaniem ze swoich doświadczeń tancerza (...).